Sylwestra spędzałem z rodziną i sąsiadami znajomego z Instytutu:

Czasami czuję się jak Gandalf

IMG_1186Imprezowanie tutaj zaczyna się później niż u nas. Np. my zaczęliśmy o 22:30 w sam raz by coś zjeść i wypić2013/2014przed pokazem sztucznych ogni:

Fajerwerki nad Valparaiso
Fajerwerki nad Valparaiso

Kompletną GALERIĘ z Sylwestra można znaleźć tutaj:

Fajerwerki były rzeczywiście świetne. Cały pokaz rozciągnięty był na długości wielu kilometrów i trwał aż 20 minut. Wszędzie były nieprzebrane tłumy i z trudem udało mi się zrobić parę zdjęć na wąskim wycinku nieba z racji tego, że potrzebowałem aparat oprzeć na czymś stabilnym.

Poniżej parę fotek znalezionych w internecie:

http://www.flickr.com/photos/nicolas_xii/8343787262/
http://www.flickr.com/photos/nicolas_xii/8343787262/
11697228365_517c8ab0ea_h
http://www.flickr.com/photos/slamfalls/11697228365
Afterparty z placu Sotomayor znalezione na jakieś stronie
Afterparty z placu Sotomayor znalezione na jakieś stronie

oraz parę filmików znalezionych na Youtubie (przynajmniej zobaczcie pierwszy z nich!)

No to kto się piszę na sylwestra w Chile w przyszłym roku?

Wycieczka do kina 30 grudnia na drugą część Hobita (czy nie wydaje się wam, że na niektórych zdjęciach wyglądam jak Gandalf przybywający do Shire? :P) zakończyła się katarem z racji obecnej tam klimatyzacji oraz wcześniejszym zjedzeniu porcji lodów. W połączeniu z szampańską zabawą w Sylwestra załatwiłem się nieźle i pierwszego stycznia walczyłem z wysoką gorączką, bólem mięśni i zawalonym gardłem. Zadziwiająco dość szybko wróciłem do względnej formy choć wydawało mi się, że to normalna grypa. Co prawda chodzę w lecie w szaliku jak jakiś hipster, ale w dalszym ciągu dokonuję eksploracji Chile: w tym przypadku na poziomie flory i fauny bakteryjnej 🙂