W niedzielę opuściłem Valparaiso i wyruszyłem na południe Chile by wziąć udział w konferencji w Valdivii. Z racji, że konferencja została podzielona na część po hiszpańsku i na część po angielsku mogłem na 2 dni pojechać do miejscowości Pucon, leżącej nieopdal wulkanu Villarica. Niedługo obszerna (aż za obszerna) fotorelacja z tych miejsc.

Valparaiso-Santiago-Concepcion-Valdivia-Pucon


Moja trasa:

Valparaiso  ->  Santiago | 104 km autokar

Santiago  ->  Concepción | 432 km samolot

Concepción  ->  Valdivia | 334 km samolot

Valdivia  ->    Pucon    | 124 km autokar

-----------------------------------------
Razem                    | 995 km

I to wszystko tylko w jedną stronę! Oczywiście szacunki są znacznie zaniżone z racji tego, że podróż nie odbywała się przecież po linii prostej. Razem wyjdzie więc z grubo ponad 2000 km w ciągu jednego tygodnia. Wcześniej trochę się obawiałem jakości lotu wyobrażając sobie jakąś podrzędną firmę. Tymczasem samolot linii Sky Airlines był zupełnie nowy i standardem nie ustępował Air France między Warszawą a Paryżem. Dość ciekawie przelot zakładał lądowanie w miejscowości Concepcion, gdzie cześć ludzi się dosiadła (ot taki samolot-autobus). 

Dostałem nawet obiad.Niestety szyba była trochę brudna i trochę przeszkadzało mi skrzydło, ale i tak widoki były zapierające dech w piersiach. Na zdjęciach z mojego już dziewiętnastego przelotu w życiu można zobaczyć m.in. jak wielką metropolią jest Santiago.

Santiago

Uchwyciłem też jakiś…

Pożar w dolinie
… pożar w dolinie

No i oczywiście wulkan gdzieś po drodze:

Wulkan

oraz jeszcze dwa kolejne na koniec lotu.

Tutaj do zobaczenia pełna GALERIA z przelotu:

Miasto nad wybrzeżem w środku galerii to Concepcion, gdzie było międzylądowanie, dodatkowo są też zdjęcia z wyschniętego koryta rzeki, okrągłe pola oraz rozległe lasy parków narodowych.

Ps. Tytuł najładniejszej „Pocahontas” na kontynencie południowoamerykańskim należy, jak na razie, do stewardesy z linii Sky Airlines.

Pocahontas...
Pocahontas…