Wielką podróż na południe Chile czas zacząć! Nie licząc przelotów, czeka mnie około 800 km podróży i ze trzy dni mieszkania na wyspie Chiloé!

Temuco-Villarrica-Pucon-Valdivia-Puerto Montt-Chiloe (cała wyspa!)-Osorno

Po czterogodzinnym opóźnieniu samolotu w Santiago w samym Temuco wylądowałem przed dziewiętnastą. Dodatkowa godzina na dotarcie do Villarrici zostawiła mi tylko półtorej godziny przed zmrokiem na zwiedzanie.

A oto widok na miejscowość Villarrica nad jeziorem Villarrica w cieniu wulkanu Villarrica 🙂

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Villarrica_town_and_volcano.jpg
Villarrica założona już w 1552 roku [źródło: wikimedia.org] M
PEŁNA GALERIA moich zdjęć:

Wulkan przypomina japoński wulkan Fudżi, który może kiedyś będzie mi dane zobaczyć.

IMG_7709

Zachód Słońca przyniósł ciekawą grę świateł. To nie efekt photoshopa: http://youtu.be/dk5bASJQ_WU

IMG_7733
Ktoś wie, skąd ta wyrwa w łunie?
IMG_7739
Ach…

Nazajutrz oczywiście wróciłem nad zatokę.

Po prostu „Viva la America!”

Pierwszą rzeczą, którą można dostrzec (prócz prawie 3 kilometrowego wulkanu, który jest jednym z najaktywniejszych na świecie!)

IMG_7781

to zielone plaże i niesamowity spokój…

IMG_7792

Jak widać elementy niemieckiej migracji z XIX wieku są ciągle obecne.Niemiecka Szkoła

Ciekawy jest kształt dachów małych kościółków na południu. Czyżby stanowiły one „ochronę” przeciw piorunową małych miejscowości?

Swoją drogą ów kościółek sprawił, że fokus aparatu zwariował i przez minutę musiałem walczyć by zrobić to zdjęcie.
IMG_7756
Do tego te dziwne spinki na liniach wysokiego napięcia…

Miejscowość nie ma za wysokich domów, dlatego zdziwienie budzi wysoka wieża…

Jedna z najwyższych budowli w okolicy (może przetrwa jako jedyna kiedy miasto zaleje morze lawy) http://www.wykop.pl/link/2339340/samotna-wieza-na-srodku-jeziora-jakie-kryje-tajemnice
Hobbit Style

Podróż mija na razie bez problemów, choć mam wrażenie, że karma przewrotnie mnie zaraz kopnie w 4 litery z racji większej niż zwykle liczbie przypadkowych „dobrych uczynków”. Poniżej lista tylko z dnia pierwszego:

  • Rano jadąc w busie, zaraz po ruszeniu z któregoś przystanku, zwrócił moją uwagę pewien brzdęk. Po sprawdzeniu okazało się, że na schodach autobusu leżał portfel, który wypadł wsiadającej starszej kobiecie.
  • Na lotnisku użyczyłem ładowarkę jednemu Chilijczykowi, któremu padł telefon. Zabawnie wyszło, bo potem się okazało, że mieliśmy ten sam rząd do siedzenia w samolocie. Tak poza tym znał dobrze zeszłoroczne osiągnięcia polskich kolarzy.
  • Nie widzieć czemu stewardesa poprosiła własnie mnie abym się przesiadł by jakaś rodzina mogła siedzieć razem w jednym rzędzie (za to dostałem miejsce przy oknie i widok sprzed silnika).
  •  W supermarkecie dając „napiwek” pakującej pani (dwie małe butelki, sok i 2 gumy do żucia mogłem sam sobie włożyć do reklamówki , ale co będę pozbawiał kogoś kilku pessos jako, że drobne napiwki są czasem jedynym źródłem utrzymania „pakowaczy”) i przez przypadek między drobne monety zaplątałem 500 pessos (3 złote).
  • Zameldowawszy się w hostelu poszedłem na spacer, z którego wróciłem po godzinie (jakoś po 22giej). Po paru minutach do drzwi zadzwoniła kobieta z dzieckiem, ale nikt jej nie otwierał. Okazało się, że to kolejna turystka przybyła by się zameldować…. Tymczasem okazało się, że w całym hostelu nikogo prócz mnie nie ma! Jako, że kobiecie padł telefon to znalazłem numer właścicieli i udało mi się z nimi połączyć i ich sprowadzić.

Ciąg dalszy relacji (tym razem z Pucon) już niedługo! W międzyczasie polecam zeszłoroczną relację z Pucón.