Wciąż nie mogę uwierzyć, że już minął rok od mojego przyjazdu do Chile. Zakończyłem go dość sporą ilością biurokracji, bo kontrakt podoktorski realizowany tutaj przypomina prowadzenie jednoosobowej firmy, w której trzeba samemu ogarnąć wszystkie rachunki, faktury, pozwolenia, podatki, ubezpieczenia, z tą tylko różnicą, że nie wymaga się od Ciebie rzeczy na bieżąco, lecz tylko w końcowym rocznym rozrachunku.

Na początku projektu dają Ci pieniądze na wszystkie zakupy: komputerowe i biurowe, a także cały budżet przewidziany na podróże, dozując miesięcznie jedynie wynagrodzenie. Niezrealizowane środki muszą jednak do nich wrócić na koniec roku, co u każdego kończy się szeroko zakrojonym przeczesywaniem mieszkania w poszukiwaniu jakiś kwitów sprzed paru miesięcy.

2014-11-18 16.05.32
Przy oferowanych tutaj zarobkach to się postarałem i nawet im kolorkami pozaznaczałem poszczególne sekcje.

Czekam teraz na wyniki audytu, który standardowo jest realizowany wśród zagranicznych obywateli, by sprawdzić czy poradzili sobie ze specyfiką biurokracji w Chile, a także nie przehulali wszystkiego w kasynie na plaży.

Fondecyt Burocracy
Najdroższy segregator jaki trzymałem w ręku, czyli 200 stron biurokracji…

Oczywiście po drodze zawsze są jakieś przeboje, np. zapłaciłem podatek od dochodu w kończącym rozliczenie październiku, lecz Fondecyt…  zapomniał wypłacić mi za ten miesiąc pensję :). Zawsze wpłacali mi za 3 miesiące razem i przeoczyłem, że ostatnim razem otrzymałem tylko pakiet dwumiesięczny. Dopiero dzisiaj doszli do tego co się stało, co nastąpiło już po wypłacie kasy za grudzień i styczeń (z drobną podwyżką, co bardzo mnie dziwi, bo kto normalny by robił podwyżkę zatwierdzonego z góry na 3 lata kontraktu?).

Otrzymałem niedawno przedłużenie wizy tymczasowej… na dzień przed jej wygaśnięciem. Jest to o tyle ważne, że bez niej jest się tylko turystą, co wyklucza legalną pracę i powoduje problemy z opuszczeniem kraju, bo ciąży nad Tobą jednocześnie zobowiązanie kontraktowe. Jeden znajomy przepracował miesiąc bez wizy i dostał karę, która w sumie okazała się wynosić… 120 zł, co w przypadku otrzymanych kilku tysięcy wynagrodzenia nie wygląda tak drastycznie, ale lepiej sobie nie robić pod górkę. Znam też kogoś, kto (nieodpowiedzialnie… ale weź tu zrozum Greków) dopiero na koniec roku pracy odprowadził podatki od rocznego kilkudziesięciotysięcznego wynagrodzenia. Podatki rozlicza się tutaj internetowo. W systemie tworzy się rachunek za wykonaną pracą, a następnie do 10 dnia następnego miesiąca należy przez ten system dokonać zapłaty podatku. Myślicie, że będzie on ciągany po sądach? Że mu pogrożono ekstradycją? Otóż jedyne co się stało to to, że system automatycznie (bez groźnego łypania okiem, straszeniem paragrafami, zblokowaniem konta) doliczył mu sumarycznie ok. 2 tys. zł kary.

Notabene w Chile mój podatek to 10% choć dodatkowo muszę sam zapłacić za opiekę zdrowotną, ale mam swobodę w wyborze jaki pakiet mnie interesuje (podstawowy wynosi ok 240 złotych). Do tego dochodzi plan emerytalny: jak chcesz to sobie płacisz. Dopiero niedawno spostrzegłem, że kwestia mojej przyszłej emerytury jest… co najmniej ciekawa. Zaraz mi 32 lata stukną a ja składki emerytalne płaciłem tylko przez jeden rok pracy na Uniwersytecie Wrocławskim, bo wcześniejsze studia doktoranckie są rozliczane jako stypendium, a nie wynagrodzenie.

Tak więc minął już rok od kiedy jestem częścią uniwersytetu w Valparaiso. Poniżej możecie zobaczyć naprawdę świetne zrealizowane video promocyjne mojego uniwersytetu:

Okolice mojego mieszkania możecie podziwiać aż do 47 sekundy, zaś w 4 minucie 20 sekundzie możecie zobaczyć mój Campus w Curaumie.

Zadomowiłem się tutaj tak dobrze, że niedawno kupiłem sobie białą tablicę (która czeka na przywiercenie do ściany) i biurko do mieszkania.

Made in Kolumbia :)
Made in Kolumbia, co wyjaśnia mistrzostwo w ukrywaniu przestrzeni!

To biurko stanowi dobrą lekcję czym jest ironia, bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy kupuje się biurko, by odciążyć plecy podczas pracy przy komputerze w mieszkaniu, a następnie się nadwyręża\nadciąga mięsień grzbietu (lokalizacja: lewy bok/tył na wysokości żeber) podczas montażu owego biurka? Prawdziwa jazda zaczyna się jednak, gdy kontuzja będąca jedynie lekkim dyskomfortem przy dalszym podnoszeniu czegoś ciężkiego napotyka dwa dni później na najzwyklejszą… czkawkę. Dlaczego? Ponieważ ku mojemu zaskoczeniu 10 minut czkawki powoduje co parę sekund skurcz kontuzjowanego mięśnia o natężeniu podobnym do skurczu łydki w środku nocy… w rezultacie doprowadzając do bólu przy najmniejszym jego użyciu. W to należy wliczyć leżenie, siedzenie jak i śmiech na myśl o tym, że czkawka nadciągniecie zmienić mogła w naderwanie i to w miejscu gdzie brak części ruchomych! Całość dopełnia fakt, że czkawka pojawiła się podczas jedzenia marchewki, którą wziąłem pod wpływem myśli….cytuję…. „Zjem coś zdrowego”.

Moje miiejsca do pracy w mieszkaniu!
Moje miiejsca do pracy w mieszkaniu!

Wracając jednak do całorocznych rozliczeń:

  • prócz najbliższych okolic widziałem w Chile Santiago, Valdivię, Pucon, Quintay, Cachaguę, Zapallar (a niedługo kolejna runda zwiedzania południa: Concepcion,  Valdivia, może Puerto Montt, Chiloe i  Patagonia, a także północy z Atacamą, Iquigue)
  • byłem 2 razy w Buenos Aires w Argentynie
  • byłem w Limie w Peru
  • byłem w Brukseli w Belgii
  • byłem w Barcelonie w Hiszpanii
  • udało mi się też dwa razy w ciągu roku zawitać do Polski
  • nauczyłem się podstaw hiszpańskiego
  • przeczytałem 3 książki bez wzorów (w następnym roku poprzeczka ustawiona na 7 książek)
  • pierwszy raz zgubiono mój bagaż na lotnisku
  • zobaczyłem mnóstwo filmów (aktualnie mam ich  na swoim koncie https://www.icheckmovies.com/profiles/TheUlisses/ około półtora tysiąca!)
  • mam mnóstwo nowych pomysłów naukowych
  • poznałem też mnóstwo nowych fajnych ludzi!

Jedyne na minus jest to to, że zacząłem siwieć 😛