Valdivia

Valdivia to miejscowość leżąca prawie 800 km na południe od Valparaiso. Założona została w 1552 roku i aktualnie posiad około 151 tys. mieszkańców. W mieście znajduje się liczący 62 lata Universidad Austral de Chile i tam własnie udałem się na konferencję 12 stycznia.

Miasto może się pochwalić zgoła odmiennym wyglądem, niż to co widziałem dotychczas w Chile. Swój charakter zawdzięcza intensywnemu osadnictwu w drugiej połowie XIX wieku ludzi przybyłych tutaj głównie z Niemiec. Nie jest więc zaskoczeniem, że tu powstały znane w całym Chile browary jak np. Kunstmann. 

Gorąco polecam wszystkim obszerną relację wraz z opisem historii miasta na http://pewnegorazuwchile.co/valdivia/ oraz fotogalerię skyscrapercity.com/.

Moją GALERIĘ ZDJĘĆ można znaleźć tutaj:

Już na pierwszy rzut oka widać, że całe miasto nie jest za wysokie…

Valdivia

Valdivia

To pokłosie niszczycielskiego trzęsienia ziemi z 22 maja 1960 roku o magnitudzie 9,5 stopnia (największego dotychczas zarejestrowanego przez człowieka):

Aktualnie prócz zachowawczej zabudowy nie widać śladów tej katastrofy…

To tylko drobne pęknięcie z ostatnich lat.

Spokojnie, to tylko drobne pęknięcie…

Z miasta bije ład, spokój i harmonia. Bardziej umiarkowany klimat, wraz z wszechobecną zielenią oraz okalającą rzeką sprawia, że naprawdę miło spędza się tu czas. Z tego co słyszałem, jesienią potrafi tu lać nieprzerwanie miesiącami, ale teraz pogoda była po prostu idealna. Spacerując po mieście ma się nieodparte wrażenie, że przydryfował i zacumował tutaj jakiś kawałek Europy. Jednego wieczoru zabłądziwszy bliżej obrzeży miasta wydawało mi się, że jestem gdzieś w okolicach swojego dawnego lokum we Wrocławiu 🙂

Pierwszego wieczoru natknąłem się na koncert muzyki poważnej na świeżym powietrzu, a parę godzin później koncert fortepianowy młodej pianistki, a po niej jeszcze jakieś 9-latki. Wśród kilku zagranych utworów jeden należał do Szopena.

Koncert pod gołym niebem

Koncert pod gołym niebem

W porcie znajduje się łódź podwodna klasy O’Brien, która po przejściu na emeryturę pełni funkcję muzeum.

Łódź podwodna klasy O'Brien

Łódź podwodna klasy O’Brien

Niestety zwiedzanie musiałem przełożyć na przyszłą wizytę, podrzucam jednak zdjęcia zamieszczone oczywiście na niezastąpionym blogu Pewnego razu w Chile.

Dość ciekawie przedstawia się też Valdivia od strony fauny. Przy nadbrzeżnym targu znaleźć można „morskie lwy” (nie wiedzieć czemu w Chile są nazywane wilkami), zwane otariami, których właściwa nazwa to uchatki patagońskie.

Uchatki patagońskie (Otarie)

Uchatki patagońskie (Otarie)

Dodatkowo jedno z drzew przy łodzi podwodnej jest okupowane przez jakiś dziwny gatunek ptaków, które wydają odgłos przypominający przepychanie rur.

Któregoś dnia udało mi się wybrać na wycieczkę promem po rzece dookoła wyspy Teja i zobaczyć most, o którym było tak głośno.

Pierwszy most zwodzony w Chile

Wbrew informacjom podawanym w Polsce nie zbudowano go do góry nogami, a jedynie(!) lewe skrzydło zaczęto wznosić na prawym brzegu i vice versa! Ach te dziennikarzyny…

Samo nabrzeże oferuje wiele atrakcji, wszędzie można natknąć się występy muzyczne, artystyczne, czy też komediowe. Do zwiedzenia mamy ogród botaniczny, muzeum historyczne, a także Nieblę, dość malowniczy obszar na południe od miasta. Szczegóły można znaleźć na wirtualnej mapie miasta.

Jako ciekawostkę podam, że na tych obszarach znaleziono jedne z najstarszych artefaktów kultury „amerykańskiej” umiejscowionych między 3500 do 1800 lat przed naszą erą. Pewne teorie mówią o możliwych kontaktach owej kultury z starożytną kulturą pre-japońską…

W Valdivii ma swoją siedzibę CECs, Centro de Estudios Científicos (Center for Scientific Studies), czyli Centrum Badań Naukowych.

Wahadło Foucaulta w wieży CECS

Wahadło Foucaulta w wieży CECS

Przez to, że skrót wymawia się jako „seks” często jest to zalążkiem niewybrednych żartów i zabawnych historyjek, jak np. pomyłkowy telefon z pytaniem: „Is it CECs office in Valdivia?” i odpowiedź typu: „Here is no CECs, it is Conception!” (Conception jest miastem w połowie drogi do Valparaiso).

Konferencja minęła mi naprawdę szybko. Poznałem tam wielu fajnych ludzi (pozdrowienia m.in. dla Yasmin). W międzyczasie odwiedziłem też Pucon (następnym razem nie odpuszczę zdobycia wulkanu Villarica!). Bardzo dobrze będę wspominał zakwaterowanie w hotelu DiTorlaschi i bar nieopodal o uroczo geekowskiej nazwie „Ostateczna granica” (Ultima Frontera), gdzie polecam spróbować kanapek. Sam muszę następnym razem spróbować słodyczy, które podobno są świetne. Mam też wrażenie, że odpowiednio nie doceniłem szerokiej gamy piw i lnie przyjrzałem się lokalnemu („niemieckiemu”) jedzeniu:

Następnym razem nie omieszkam odwiedzić browaru Kunstmanna.

Do Valdivii jeszcze na pewno wrócę w tym roku i na pewno nadgonię z relacją!

Reklamy

Otagowane:,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Otwarte Kino Naukowe

na Wydziale Fizyki i Astronomii UWr

Remigiusz Durka

Theoretical Physicist - Page Under Construction

mardybe.wordpress.com/

Prosty blog dla trudnych ludzi

The Lousy Traveler

accidentally on the go

Iberoameryka

Studencka strona o Iberoameryce

Nie od razu naukę zbudowano

Interesuje mnie wszechświat i wszystko, co go otacza

chileRD

4 na 5 fizyków teoretyków jadących do Chile poleca tę stronę

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: