chileRD

4 na 5 fizyków teoretyków jadących do Chile poleca tę stronę

Niezwyczajne w Chile

Po czwarte:
  • 14000 chilijskich policjantów, tzw. Carabineros będących zunifikowanymi siłami policyjnymi i żandarmerią, nosi kamizelki wyprodukowane w Polsce.
  • Valparaiso i Vina del Mar mają metro

    Metro w Valparaiso jest wyłącznie koleją naziemną i dopiero w Vina del Mar wchodzi pod ziemię
  • Chile ma 41 parków narodowych, które zajmują 18% powierzchni kraju. Wg mapy jeden z nich jest niedaleko instytutu.
  • Chińskie makarony do zalania wrzątkiem posiadają składane plastikowe widelce, zaś lody mają tutaj wbudowane łyżeczki. Zanim pochwalicie pomysł to zwróćcie uwagę, że przez to nie da się wykończyć zawartości pudełka! Niektóre jogurty tutaj też mają niepotrzebnie perforowane dna.
  • Dopiero tutaj uświadomić sobie można jak świat tkwi w szponach koncernów-molochów takich jak Pepsi, Cola i Nestle, które wcisnęły swoje produkty nawet w najlichsze sklepiki. Wszystkie sklepu dość pompatycznie noszą szyldy z emblematami/hasłami/logo Pepsi lub Coli. Samo Nestle na świecie jest właścicielem prawie 8000 marek: tu w Chile ma się wrażenie, że zaopatrują z 3/4 produktów spożywczych, oczywiście wyznaczając ceny, które są wyższe niż w Polsce.

    Tu nie ma sklepów bez coli, pepsi, nestle…
  • Kupując jajka w sklepie trzeba uważać. Można kupić je… ugotowane.
  • Na wigilię w Valparaiso… padało! Co jest równie zwyczajne jak w Polsce śnieg w maju. Na północy na pustyni Atacama są miejsca gdzie deszcz nie padał od 400 lat, czyli kiedy Polską władał jeszcze Zygmunt III Waza.
  • Na tej samej pustyni występują liczne trzęsienia ziemi, nawet do kilku dziennie
  • Z zaskoczeniem przyjąłem fakt, że podczas mojego pobytu już były dwa odczuwalne trzęsienia ziemi w Valparaiso z epicentrami w zasięgu 200 km. Przy epicentrach było to 4.5 (2013-12-21 22:53:28) oraz 5 stopni (2013-12-07 06:23:50); tutaj oczywiście było trochę słabiej, ale podobno wieżowce się potrafiły zakołysać. Oba trzęsienia ziemi… przespałem! 😀
  • Wyspa Wielkanocna (Isla de Pascual, Rapa Nui, Easter Island) należy do Chile i na dodatek wchodzi w skład regionu Valparaíso. Jej 3791 mieszkańców (70% to Polinezyjczycy) zamieszkuje jedyną miejscowość Hanga Roa. Wyspa znajduje się w odległości aż 3600 km od brzegów Chile i jest jedną z najbardziej oddalonych od wysp i lądów zamieszkaną wyspą na świecie. Przypominam, że ta odległość z grubsza odpowiada odległości Moskwa – Madryt. Jedyną linią lotniczą, której samoloty tu docierają jest LAN.
  • Jedynym lotniskiem na wyspie Wielkanocnej jest port lotniczy Mataveri. Pas startowy został wydłużony 30 lat temu na podstawie umowy między Augusto Pinochetem a Ronaldem Reaganem i liczy 3318 metrów długości. Przez to jest zapasowym lądowiskiem dla promów kosmicznych!
  • Sprzedaje się tutaj wodę… dla kobiet.

    Woda dla kobiet
  • Na koniec polecam napój alkoholowy o nazwie Pisco Sour, w postaci winnej wódki (pisco) podawanej z sokiem cytrynowym lub sokiem z limonek, kurzym białkiem. Uważany za narodowy koktajl Peru, chociaż również Chile rości pretensje do pierwszeństwa.

Po trzecie:

  • Dostałem nowy stacjonarny komputer w instytucie (niestety w przeciwieństwie do standardowych instalacji Windows 8 ten nie daje mi możliwości wyświetlenia rzeczy chociażby po angielsku); ot kolejny bodziec by szybciej nauczyć się hiszpańskiego. PS. Musiałem ustawić nazwę komputera i padło na „Huanita”
  • Nie można doładować karty telefonu w salonie operatora sieci! Z tym trzeba… pójść na zakupy w supermarkecie i doładować telefon przy płaceniu za zakupy!
  • „Oddziaływania słabe” to po hiszpańsku „interacción débil
  • Chile zagra na mistrzostwach świata w piłce nożnej w Brazylii w jednej grupie z Holandią, Hiszpanią i Australią (niedawne wyniki Chile to 2:2 z Hiszpanią, gdzie Hiszpania wyrównała w ostatnich minutach, 2:0 wygrana z Anglią(!), i porażka 1:2 z Brazylią). Ze względu na podobieństwo flag Polski i Chile przynajmniej będę mógł kibicować „biało-czerwonym”!
  • Okazuje się, że wcześniej usłyszana rzecz dotycząca Grecji także w niektórych miejscach w Chile obowiązuje: mianowicie papier toaletowy nie ma być wrzucany do sedesu tylko to koszy na śmieci; takie coś można spotkać nawet na kampusie, gdzie w jednym miejscu w toalecie jest duża rolka zamiast rolek papieru w poszczególnych boksach (na szczęście w toaletach dla pracowników jest normalnie)
  • Chile jest astronomiczną stolicą świata. Przez te pustynie z bezchmurną pogodą przez 99,9% dni w roku, wszyscy chcą mieć obserwatoria w Chile
  • Tu nie pada, może być pochmurnie a potem może być już tylko upalnie (czyżbym miał zobaczyć deszcz dopiero za parę miesięcy?)
  • Potrzeba ponad 16 dni by 14 kg paczka nadana priorytetem (za prawie 500 złotych) dotarła z Wrocławia do Valparaiso (ciągle czekam…)
  • Widziałem coś co nazywam „garażowymi” sklepami: za garażowymi drzwiami od razu jest lada – nawet apteki są tak zorganizowane
  • Do autobusu często wskakują różnego rodzaju sprzedawcy jedzenia, batoników, kalendarzy, itp. rzeczy. Rzucają coś tam gratis kierowcy, przejdą przez autobus, powrzeszczą i wysiądą na następnym przystanku.
  • W busach zauważyłem takie uchwyty, po pociągnięciu których po obu stronach okna te w całości powinno się wypchać.
  • Do tej pory widziałem tylko dwie muchy. Gdzie są wszystkie komary i inne owady? Czyżby je zjadało coś gorszego albo wyeksportowano je wszystkie do Polski? o.O)
  • Ze względu na sylwestrowe fajerwerki i szczyt sezonu wakacyjnego wynajęcie mieszkania na grudzień, styczeń i luty to absolutna masakra (UOKiK gdzie jesteś?! Oni tu liczą za wynajem 3 dni w okolicach sylwestra tyle co za pół lub nawet za cały miesiąc! Jeśli za grudzień i styczeń zapłacę łącznie 6000 zł to będę miał wielkie szczęście…). Od lutego wszystko powinno wrócić do normy…
  • W Chile końcówki kabli mają… trzy bolce. Mimo to nasze cienkie bolce np. ładowarki do telefonu bez problemu wchodzą, ale do laptopa potrzebuję przejściówki.

type_l_large

Po drugie:

  • Na przystankach nie ma żadnych rozkładów jazdy; nie ma też nawet informacji jakie linie się zatrzymują na danym przystanku!
  • Rury wydechowe w autobusach są skierowane… do góry aż po dach (wygląda to jak komin doczepiony do autobusu)
  • Kierowca otwiera drzwi na 5-10 sekund przed zatrzymaniem (nieciekawa sprawa jak się stoi na ostatnim stopniu schodków w autobusie!)
  • Wiele rzeczy nie drukuje się na kartce A4 tylko dłuższej (chyba formatu Letter)
  • Banknoty są polimerowe a nie papierowe! (mają takie prześwitujące fragmenty „folli”)
  • Mimo, że standardowym nominałem jest 1000 pesos = 6 zł (np. duża butelka Coli) to w obiegu są monety 1 i 5 pesowe…
  • Moneta 100 pesos jest w dwóch wersjach: stara (mam taką z 1984 roku) i nowa (wygląda jak nasze 2 złote tylko mniejsze)
  • W supermarkecie są tzw. pakowacze, którzy usiłują spakować twoje zakupy i potem trzeba dać im napiwek… (jak na razie wynik batalii 1:1)
  • W supermarkecie nie naliczają nic za niebieskie foliówki… które są do wszystkiego (pieczywo, owoce, zapakowanie zakupów po wizycie w kasie) i mogłyby robić jako worki na śmieci (śmiesznie brać jedną bułkę do czegoś takiego dużego)
  • Słońce idzie na niebie w w drugą stronę i jest one znacznie wyżej nad horyzontem
  • Świąteczne „jingle” przy 25 stopniach ciepła i w środku wakacji – dziwne
  • Zaczynam traktować każdą osobę, z którą mogę porozmawiać po angielsku niczym rodaka 🙂

Po pierwsze:

  • W Santiago jest zdecydowanie zbyt dużo świateł ulicznych (w 3 godziny dokonałem chyba z 20 wykroczeń nie czekając na zielone na pustych ulicach).
  • W niedzielę prawie wszystko jest pozamykane.
  • Byłem w spiralnym budynku gdzie na przemian były zakłady fryzjerskie, jedzenie i elektronika
  • 1000 pesos to około 6 złotych, czyli 6 000 zł i jest się milionerem.
  • Napoje jak Cola, Sprite są słodsze niż w Polsce.
  • Butelki mają jakieś dziwne pojemności, np. cola 591 ml.
  • Piłem Colę Life (zielona butelka i zamiast cukru Stewia).
  • W strefie bezcłowej naprawdę warto kupować rzeczy (kupiłem litr Sobieskiego za 9 USD).
  • Najpopularniejszy supermarket to Lider.
  • Parter jest tutaj pierwszym piętrem.
  • Jeśli jakieś dziewczyny zaczepiają Cię na plaży mówiąc po angielsku to są świadkami Jehowy.

3 myśli w temacie “Niezwyczajne w Chile

  1. Remik, a wiesz, ze w LA też nie widziałam żadnych uporczywych owadów? Tzn. jest zatrzęsienie cykad, ale nie pchają się do mieszkań i tylko rzężą całymi nocami, co po krótkim okresie adaptacyjnym jest nawet fajne.
    PS: Super logo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Otwarte Kino Naukowe

na Wydziale Fizyki i Astronomii UWr

dr Remigiusz Durka

theoretical physicist

Hate Me Nots

Prosty blog dla trudnych ludzi

The Lousy Traveler

accidentally on the go

Iberoameryka

Studencka strona o Iberoameryce

Nie od razu naukę zbudowano

Kot może zostać...

chileRD

4 na 5 fizyków teoretyków jadących do Chile poleca tę stronę

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.