Archiwa miesięczne: Styczeń 2014

Pucon

Prócz konferencyjnej wizyty w Valdivii spędziłem też 2 dni w Pucón, miejscowości leżącej 3h jazdy autokarem z Valdivii. Podróż minęła dość szybko z racji dość przestronnych foteli i dość dobrej klimatyzacji. W którymś momencie trasy jakiś Chilijczyk przyszedł do mnie i poprosił o… otworzenie jego napoju z za mocno dokręconą zakrętką.

Widok wulkanu Villarica górującego nad miastem robi wrażenie, nie ważne, czy się wysiadło po raz pierwszy z autokaru, czy widzi się go po raz setny.

Villarica 2860 m.n.p.m.

Villarica 2860 m.n.p.m.

Przy okazji: na pierwszym planie widać drzewo zwane Araukarią. Jedna z jej odmian jest drzewem narodowym Chile (Araucaria araucana) i nosi potoczną nazwę „Monkey-puzzle tree”.

Zdjęcie satelitarne tego obszaru robi wrażenie:

Mieszkałem przy tym cyplu na górze… [Żródło zdjęcia: wikipedia]

Niestety niedawne przeziębienie i brak czasu (oraz ubezpieczenia) uniemożliwiły mi wycieczkę do krawędzi aktywnego(!) wulkanu Villarica (2847m.n.p.m), co na pewno naprawię następnym razem :-).

Poniżej parę linków, aby dać wam wyobrażenie takiej wyprawy:

Pierwszego wieczoru natknąłem się na pokaz tańca koło przystani. Wydaje mi się, że dotyczył on Wysp Wielkanocnych lub Indian Mapuchu, w każdym razie jakiegoś miejsca, gdzie mają orzechy kokosowe 🙂

Indiański taniec

Prócz wulkanu miasto ma do zaoferowania całą masę atrakcji sportowych: zwyczajne kajaki po jeziorze, rafting (rwąca rzeka + ponton + kilka osób walczących z żywiołem lub jednosobowy kayaking), canoping (ślizg na linie nad przepaściami, rzekami (do pełni szczęścia brakuje tylko morza lawy). Można też wynająć quady, motocykle, konie lub rowery i popędzić wzgórzami oraz dolinami. Zimą z kolei można zjechać na nartach z wulkanu…

Zamiast tego wszystkiego wybrałem dość spokojną wycieczkę busem po okolicach. Odwiedziłem między innymi jeziora i wodospady (tzw. „Ojos del Caburgua”) zasilane kryształowo czystą wodą z lodowców. Dotarłem też do „Białej Plaży” z… piaskiem. Tak… z piaskiem, ponieważ jeziora tutaj mają przeważnie czarne plaże z… popiołu wulkanicznego.

"Piasek" na plaży

„Piasek” na plaży

Cała masa kamyczków dość intensywnie „masuje” stopy, nie mówiąc o ogromnym żarze z racji pochłaniania energii słonecznej. Przy takiej plaży dość szybko widać skuteczność kremu do opalania. Zostawcie fragment skóry, ot taką wąską smugę niechronioną kremem i będziecie chodzić cały tydzień z czerwoną bolesną błyskawicą na klacie. 🙂

Czarna plaża w Pucon

Czarna plaża w Pucon

Dzień zakończyłem wizytą w gorących źródłach. Nie sądziłem, że może to być aż taki fajny punkt wycieczki. Same gorące źródła ulokowane były w dość malowniczej dolinie. Całość rozpoczęła się od przeraźliwie chłodnego prysznica. Potem zaczyna się cykl polegający na siedzeniu przez 15 minut w pierwszym zbiorniku wodnym z dość ciepłą wodą, następnie przejściu do gorącego, który akurat tutaj był w krytej pływalni, a skończywszy na znowu zewnętrznym basenie z wodą grubo powyżej mojej tolerancji. Tym niemniej procedura jest dobra dla zdrowia, cery i ogólnej kondycji psychofizycznej.

Gorące źródła

Gorące źródła

Dwa cykle dalej zrelaksowany z wewnętrznym spokojem i głęboką akceptacją Wszechświata wróciłem do Pucon gdzie udało mi się zrobić parę zdjęć nocą. W górnym lewym rogu ten układ przypominający latawiec to Krzyż Południa pełniący tę samą rolę co Mały Wóz na półkuli północnej.

Villarica nocą z Krzyżem Południa w tle

Villarica nocą z Krzyżem Południa na niebie

Te i inne zdjęcia (w sporej liczbie) z Pucon można obejrzeć w GALERII pod linkiem:

Reklamy

Santiago-Valdivia-Santiago

W niedzielę opuściłem Valparaiso i wyruszyłem na południe Chile by wziąć udział w konferencji w Valdivii. Z racji, że konferencja została podzielona na część po hiszpańsku i na część po angielsku mogłem na 2 dni pojechać do miejscowości Pucon, leżącej nieopdal wulkanu Villarica. Niedługo obszerna (aż za obszerna) fotorelacja z tych miejsc.

Valparaiso-Santiago-Concepcion-Valdivia-Pucon


Moja trasa:

Valparaiso  ->  Santiago | 104 km autokar

Santiago  ->  Concepción | 432 km samolot

Concepción  ->  Valdivia | 334 km samolot

Valdivia  ->    Pucon    | 124 km autokar

-----------------------------------------
Razem                    | 995 km

I to wszystko tylko w jedną stronę! Oczywiście szacunki są znacznie zaniżone z racji tego, że podróż nie odbywała się przecież po linii prostej. Razem wyjdzie więc z grubo ponad 2000 km w ciągu jednego tygodnia. Wcześniej trochę się obawiałem jakości lotu wyobrażając sobie jakąś podrzędną firmę. Tymczasem samolot linii Sky Airlines był zupełnie nowy i standardem nie ustępował Air France między Warszawą a Paryżem. Dość ciekawie przelot zakładał lądowanie w miejscowości Concepcion, gdzie cześć ludzi się dosiadła (ot taki samolot-autobus). 

Dostałem nawet obiad.Niestety szyba była trochę brudna i trochę przeszkadzało mi skrzydło, ale i tak widoki były zapierające dech w piersiach. Na zdjęciach z mojego już dziewiętnastego przelotu w życiu można zobaczyć m.in. jak wielką metropolią jest Santiago.

Santiago

Uchwyciłem też jakiś…

Pożar w dolinie

… pożar w dolinie

No i oczywiście wulkan gdzieś po drodze:

Wulkan

oraz jeszcze dwa kolejne na koniec lotu.

Tutaj do zobaczenia pełna GALERIA z przelotu:

Miasto nad wybrzeżem w środku galerii to Concepcion, gdzie było międzylądowanie, dodatkowo są też zdjęcia z wyschniętego koryta rzeki, okrągłe pola oraz rozległe lasy parków narodowych.

Ps. Tytuł najładniejszej „Pocahontas” na kontynencie południowoamerykańskim należy, jak na razie, do stewardesy z linii Sky Airlines.

Pocahontas...

Pocahontas…

Pierwsze trzęsienie ziemi

No to pierwsze doświadczone przeze mnie trzęsienie ziemi już za mną… Miało ono miejsce wczoraj:

Magnitude mb 4.8
Region VALPARAISO, CHILE
Date time 2014-01-02 22:39:44.0 UTC
Location 32.89 S ; 71.21 W
Depth 60 km

http://www.emsc-csem.org/Earthquake/earthquake.php?id=350939

Podczas mojego pobytu były już dwa inne takie wydarzenia, ale z odległymi epicentrami (coś miedzy 100 a 200 km). Oba… przespałemNad epicentrami było wtedy 4.5 (2013-12-21 22:53:28) oraz 5 stopni (2013-12-07 06:23:50); mimo to, z tego co słyszałem, wieżowce potrafiły się zakołysać.

Teraz jednak epicentrum było bliżej i trzęsienie miało siłę 4.8. Trwało parę sekund i można było je porównać do przejechania wielkiej ciężarówki koło stojącego  przy drodze domu tylko, że przemnożone kilkukrotnie.

Jak widać takich trzęsień ziemi jak wczorajsze jest kilka tysięcy w roku na całej planecie. Trzeba przyznać, że Chile dość często pojawia się w zestawieniach:

Potężne trzęsienia ziemi miały miejsce odpowiednio w 1960 (Valdivia) i w 2010 roku (Santiago). Teraz po tym ostatnim uwolnieniu się skumulowanej energii należy się cieszyć 50 latami spokoju i budowania naprężenia między płytami tektonicznymi…

Przy okazji polecam wypróbowanie trzęsienia ziemi o sile 6 stopni w Centrum Kopernika w Warszawie gdzie jest do tego stworzony symulator ze stołem.

 

Nowy Rok

Sylwestra spędzałem z rodziną i sąsiadami znajomego z Instytutu:

Czasami czuję się jak Gandalf

IMG_1186Imprezowanie tutaj zaczyna się później niż u nas. Np. my zaczęliśmy o 22:30 w sam raz by coś zjeść i wypić2013/2014przed pokazem sztucznych ogni:

Fajerwerki nad Valparaiso

Fajerwerki nad Valparaiso

Kompletną GALERIĘ z Sylwestra można znaleźć tutaj:

Fajerwerki były rzeczywiście świetne. Cały pokaz rozciągnięty był na długości wielu kilometrów i trwał aż 20 minut. Wszędzie były nieprzebrane tłumy i z trudem udało mi się zrobić parę zdjęć na wąskim wycinku nieba z racji tego, że potrzebowałem aparat oprzeć na czymś stabilnym.

Poniżej parę fotek znalezionych w internecie:

Afterparty z placu Sotomayor znalezione na jakieś stronie

Afterparty z placu Sotomayor znalezione na jakieś stronie

oraz parę filmików znalezionych na Youtubie (przynajmniej zobaczcie pierwszy z nich!)

No to kto się piszę na sylwestra w Chile w przyszłym roku?

Wycieczka do kina 30 grudnia na drugą część Hobita (czy nie wydaje się wam, że na niektórych zdjęciach wyglądam jak Gandalf przybywający do Shire? :P) zakończyła się katarem z racji obecnej tam klimatyzacji oraz wcześniejszym zjedzeniu porcji lodów. W połączeniu z szampańską zabawą w Sylwestra załatwiłem się nieźle i pierwszego stycznia walczyłem z wysoką gorączką, bólem mięśni i zawalonym gardłem. Zadziwiająco dość szybko wróciłem do względnej formy choć wydawało mi się, że to normalna grypa. Co prawda chodzę w lecie w szaliku jak jakiś hipster, ale w dalszym ciągu dokonuję eksploracji Chile: w tym przypadku na poziomie flory i fauny bakteryjnej 🙂

Otwarte Kino Naukowe

na Wydziale Fizyki i Astronomii UWr

Remigiusz Durka

Theoretical Physicist - Page Under Construction

Hate Me Nots

Prosty blog dla trudnych ludzi

The Lousy Traveler

accidentally on the go

Iberoameryka

Studencka strona o Iberoameryce

Nie od razu naukę zbudowano

Interesuje mnie wszechświat i wszystko, co go otacza

chileRD

4 na 5 fizyków teoretyków jadących do Chile poleca tę stronę

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.